Komentujący: 04.05.2006 21:46
"Zemsta bawełnianego czytnika" - czyli: "Z pamiętnika pracownika ciucholandu"
Początki jak początki, mówią, że są trudne, ale cóż bardziej mylnego w moim przypadku.
Dzień przed. Środa.
Telefon. Rozmowa. Jade na pogadanke.
Moge zaczynac od zaraz - chyba kogoś lekko poje... - porąbało
. Przyjde jutro.Dzień następny. Czwartek.
Dobra zobaczymy o co tutaj chodzi. Słuchawki na uszy, muza na full i idę. Po drodze spokój, lekki stres. Jestem 10 min. przed czasem. Co oni qrwa? Za 10 min. otwarcie a widzę tylko szefa. On mnie nie widzi. Siedze dalej. Ludzie dziwnie się patrzą na mnie. O co im qrwa chodzi? O otwiera sklep. Wtaczam się.Pierwsza uwaga żebym nie wchodził przez główne wejście, bo nabijam na licznik klientów, ale,........"Hę??". Nie kumam po co mi to wiedzieć, przeciez i tak nie będę robił na sklepie tylko na magazynie. A właśnie - nie napisałem najważniejszego: pracownik techniczny. Tak oto zwie się ta FUCHA
. No nic. Przyszła reszta. Uczą mnie klipsować, dla nie kumających. Zakładać te pierdolniki, żeby widzieć jak ktoś wynosi coś ze sklepu. POLSKA - bardzo przydatny wynalazek stwierdzam. Kolejna godzina a ja nadal klipsuje. Zaklipsowałem tego z 5 pudełek. Qrwa mój kręgosłup. Skończyłem. Pełny zadowolenia myślę, że starczy na dziś i pójdę do domu. Naiwniak jednak ze mnie. Okazuje się, że trza toto poukładać na półkach. Okazuje się, że na półkach jest ledwo miejsce :/. Co za baran to układał przede mną. Wszystko można znaleźć wszędzie, ale jak oni się w tym wszystkim łapią? Dziś za bardzo nie zwracam uwagi na metki. Pomyliłem babskie spodnie z męskimi, ale nawet te męskie wyglądają jak babskie. Co za sznurek by takie kupił? No nic. Poukładałem wszystko byle gdzie. Ide z Brunonem <- tak to jego prawdziwe imię wyrzucić kartony i worki z opakowaniami po ciuchach. Wesoły żem wcale, w końcu siedzę w ty Galerii już ponad 1h 30min. ponad ustalony czas. Zostałem zapewniony, że będą płatne nadgodziny. Ciekawe. Kończe robote, żegnam się ze większością. Wychodze tylnym wyjściem
Dziś nic nie ukradli - pewnie przez te klipsy - boją się :]. Słuchawki na uszy. Droga do domu w spokojnym tonie. Wykąpac się, bo śmierdze. Tyle na dziś.Dzień kolejny Piątek.
Słuchawki. Droga spokojna, bez incydentów. Kieruje się na główne wejście, przechodze koło wejścia głównego "mojego" sklepu, robię unik i ide na tyły
. Według zapewnień miało byc tylko jedno pudło (wczoraj było 5). Jest jedno pudło. Zadowolony cieszę michę, że wyjdę po 2h. JUTRO SKOŃCZE TEN WPIS - CHYBA. 





